15-letni plan
rozbudowy Polski
Postulaty prezydenckie
Atomowa Polska
Aby się prężnie rozwijać, polska gospodarka potrzebuje pewnej i czystej energii. Nie mam wątpliwości, że przy naszym położeniu geograficznym sensowne rozwiązanie może być tylko jedno: atom. Jedna, symboliczna elektrownia atomowa to za mało. Potrzebujemy Atomowej Polski. To ambitny piętnastoletni plan budowy ośmiu bloków jądrowych o mocy 1,5 GW każdy.

Takiej inwestycji nie udźwignie ani jedna partia, ani jeden rząd. Musimy zawrzeć ponadpartyjne porozumienie w sprawie inwestycji energetycznych. Umówmy się, że niezależnie od tego, kto w przyszłości będzie rządzić, projekt Atomowej Polski będzie konsekwentnie realizowany i rozwijany. Atom da nam to, czego obecnie najbardziej potrzebujemy: bezpieczeństwo, stabilność i trwałą konkurencyjność gospodarki. A przy tym będzie inwestycją, która zwróci się z oszczędności.

Pakt dla Zdrowia: bezpieczeństwo zdrowotne
Ochrona zdrowia w Polsce działa źle. Szpitale znajdują się w poważnym kryzysie, rosną kolejki, ponieważ państwo wydaje za mało na zdrowie. Nadchodzi zmiana demograficzna, nasze społeczeństwo się starzeje. Liczba osób, które potrzebują opieki, będzie rosnąć.

Czas przyjąć, pod patronatem prezydenta, Pakt dla Zdrowia, który zagwarantuje środki na utrzymanie bezpłatnej opieki medycznej. 8% PKB to minimum, aby nasz system postawić na nogi.

Ochronę zdrowia trzeba nie tylko dofinansować, lecz także oczyścić z korupcji. To patologia, gdy nieuczciwy lekarz najpierw przyjmuje pacjenta prywatnie, a potem „magicznie” znajduje dla niego miejsce w szpitalu publicznym. Lekarzom należy płacić bardzo dobrze, ale trzeba też wymagać od nich pełnego zaangażowania w pracę. Musimy wprowadzić zasadę, że albo pracujesz w państwowym szpitalu, albo prowadzisz prywatną praktykę. Jako prezydent będę chronić zdrowie Polek i Polaków przed cichą prywatyzacją.

Same krótsze kolejki do lekarza jeszcze nie zagwarantują nam bezpieczeństwa zdrowotnego. Trzeba także zabezpieczyć naszym obywatelkom i obywatelom dostęp do leków. Obecnie jesteśmy zależni od importu substancji leczniczych z Azji. Wystarczy więc dosłownie jedna decyzja polityczna w Chinach czy w Indiach, aby odciąć nam dostęp do podstawowych, niezbędnych na co dzień leków. Najwyższa pora zbudować nowe, polskie fabryki farmaceutyków i odbudować naszą suwerenność lekową.

Dość czekania w przedpokoju
Polska nie może czekać w przedpokoju, aż decyzje dotyczące naszej przyszłości podejmie ktoś inny. Nie powinniśmy zakładać, że bezpieczeństwo Polski załatwią za nas zawsze Stany Zjednoczone. Nie stać nas na takie ryzyko

Czas na budowę regionalnych sojuszy. Skandynawowie i wiele krajów Europy Środkowo-Wschodniej patrzą podobnie na zagrożenia dla naszego regionu. Dlatego powinniśmy wspólnie inwestować w przemysł obronny, pogłębić współpracę obronną. To najlepszy sposób, aby w pełni wykorzystać nasz potencjał. Europa musi stanąć pewnie na własnych nogach.

Imperializm jest zagrożeniem dla pokoju i naszego bezpieczeństwa. Polska powinna konsekwentnie stać po stronie prawa międzynarodowego. Zbrodnie wojenne popełniane na ludności cywilnej nie mogą pozostać bez konsekwencji. Niezależnie od tego, czy odpowiada za nie prezydent Rosji, czy premier Izraela.

Przemysłowa Polska, europejskie inwestycje
Dobrobyt bierze się z inwestycji. Wiedzą to Chińczycy i Amerykanie, którzy z publicznych środków rozbudowują infrastrukturę i rozwijają nowe technologie. Nasz kontynent na własne życzenie został w tyle. Rozwój blokują przestarzałe traktaty unijne, które utrudniają finansowanie inwestycji z kredytu. Dziś, kiedy Niemcy pogrążają się w marazmie, Polska powinna przejąć odpowiedzialność i pchnąć Europę do zmiany.

Przed Polską jest wiele przemysłowych wyzwań. Długie łańcuchy dostaw i zależność od dostaw z Azji są dziś realnym ryzykiem, nie tylko gospodarczym. Najbliższe 5 lat to czas, by rozbudować polskie zdolności produkcyjne w przemyśle chemicznym, farmaceutycznym, hutnictwie. Od tego, czy uruchomimy w końcu poważne inwestycje, zależy nie tylko dobrobyt, porządnej jakości miejsca pracy, ale też nasza odporność na kryzysy.

Koniec z koryciarstwem
Spółki samorządowe i spółki Skarbu Państwa to „od zawsze” ciepłe posadki dla tych, którzy są u władzy. Nieważne, czy akurat rządzi PO, PiS czy PSL: każda z tych partii traktuje rady i zarządy tych firm jak łupy do podziału. To sprawia, że publiczny majątek jest zarządzany źle, przez ludzi bez kompetencji zainteresowanych wyłącznie pobieraniem wysokich pensji. Tak partie opłacają lojalność polityków.

Koryciarstwo to marnowanie naszego gospodarczego potencjału. Najwyższa pora ostro i bezwzględne przeciąć tę patologię. Złożę prezydencki projekt ustawy likwidującej rady nadzorcze w spółkach samorządowych. Ich funkcję przejmie sprofesjonalizowany nadzór właścicielski. Samorządowców i parlamentarzystów powinien też obowiązywać zakaz zasiadania w organach państwowych spółek przynajmniej przez dwa lata po zwolnieniu mandatu. Czas przestać traktować nasz publiczny majątek jak koryto.

Państwowe budownictwo mieszkaniowe
Horrendalne ceny mieszkań i obscenicznie wysokie czynsze niszczą życie młodego pokolenia. Wielu Polaków nie może dziś kupić mieszkania nawet na trzydziestoletni kredyt. A jak ma planować rodzinę ktoś, kogo nigdy nie będzie stać na mieszkanie?

Przestańmy marnować miliardy złotych na dopłaty, które tylko podnoszą ceny mieszkań, a ostatecznie generują gigantyczne zyski deweloperów. Kolejne programy dopłat po prostu się nie sprawdzają. Jeżeli rząd będzie nadal upierać się przy tzw. kredycie 0%, zawetuję taką ustawę. Potrzebujemy nie transferów dla deweloperów i banków, lecz twardych regulacji obniżających opłacalność rentierstwa i spekulacji na rynku mieszkaniowym. Polska po prostu musi mieć duży państwowy program budowania mieszkań na wynajem.

Proponuję podatek antyspekulacyjny, który obejmie trzecie i kolejne mieszkania. Najbogatsi nie mogą swoimi wygodnickimi inwestycjami w betonowe złoto odbierać młodym Polkom i Polakom szansy na dach nad głową. Dzięki nowemu podatkowi antyspekulacyjnemu setki tysięcy mieszkań trafią na rynek, a ceny wynajmu i kupna spadną. To poprawi sytuację mieszkaniową w kraju nawet przed powstaniem publicznego zasobu mieszkań na wynajem.

Polska jest wspólna
Równość kobiet i mężczyzn wyrażająca się w równych płacach, równym dostępie do ochrony zdrowia oraz równym traktowaniu w pracy, urzędach i sądach: w 2025 roku to powinna być oczywistość. Niestety, sprawy, które w innych krajach są załatwione od kilkudziesięciu lat, u nas wciąż czekają na rozwiązanie.

Jestem wolnościowcem. Uważam, że politycy nie są od tego, żeby podejmować za ludzi ich osobiste decyzje. Państwo nie powinno narzucać swoim obywatelom zasad żadnej religii. Dlatego jako prezydent podpiszę ustawę łagodzącą prawo aborcyjne i oddającą decyzję w ręce kobiet.

Nie jest rolą państwa, żeby decydować za ludzi, kogo mają kochać albo jak i z kim mają żyć. Jego rolą jest zapewnienie wszystkim równego traktowania.

W Polsce żyją obok siebie ludzie wierzący i ateiści. Żadna religia, żaden system przekonań nie powinien być uprzywilejowany. Kościoły nie powinny być finansowane z budżetu państwa. Świeckie państwo musi być oparte na wolności i wzajemnym szacunku. Jesteśmy różni, a Polska jest nasza wspólna.

Demokracja bez legalnej korupcji
Multimilionerzy hojnie finansują kampanie wyborcze polityków PO, PiS czy PSL: nic więc dziwnego, że po wyborach pieniądze z budżetu państwa płyną szerokim strumieniem do banków i deweloperów. Z prawnego punktu widzenia to nie są łapówki, ale to i tak groźny dla ducha demokracji proceder, który trzeba ukrócić.

Zakulisowy wpływ bogatych biznesmenów na politykę jest zbyt wielki. Jako prezydent wystąpię z propozycją nowego systemu finansowania polskiej polityki i kampanii wyborczych. To, że partie wydają miliony złotych na bilbordy i płatne reklamy w mediach społecznościowych, wcale nie sprawia, że polska demokracja jest silniejsza. Powinniśmy zakazać takich praktyk, a wszystkim komitetom wyborczym zapewnić równe finansowanie publiczne. Uważam, że maksymalna wpłata na komitet wyborczy powinna wynosić 5000 zł. Politycy mają przekonywać wyborców argumentami, a nie zasypywać ich kupowanymi za ciężkie pieniądze reklamami.
